środa, 7 marca 2012

12. Serce nadal kocha, ale rozum ostrzega.

- Ja też się cieszę, że Cię widzę – powiedziałam sarkastycznie. Nadal byłam w szoku. Co on tu robił?! Kto pozwolił mu znowu wchodzić z butami w moje życie?! Zrzuciłam go z siebie i chciałam go o to zapytać, ale uprzedził mnie próbując mi wcisnąć jakieś swoje beznadziejne wymówki.
- To nie tak! Po prostu mnie zaskoczyłaś. Naprawdę się cieszę, że Cie widzę.
- Znamy się nie od dziś, więc daruj sobie te nic nieznaczące gadki, bo wiem, że kłamiesz- wycedziłam.
- Jesteś na mnie zła? – zdziwił się.
- Nie, jestem szczęśliwa niczym Gucio z pszczółki Mai na haju – to zdanie ociekało sarkazmem. – Nie mam być o co zła, prawda? Ty tylko przeżułeś i wyplułeś mnie niczym wyrzutą gumę, która straciła swój smak, czym sprawiłeś, że panicznie boję się zaufać komukolwiek! To, że jestem zła to niedomówienie stulecia! Stwierdzenie: jestem wściekła, też w pełni nie oddaje moich uczuć.
- Przepraszam – wyjąkał zaskoczony moim wybuchem. – To było dawno, nie możemy o tym zapomnieć i zacząć od początku?
-Chcesz o tym zapomnieć?! Niby jak Ty to sobie wyobrażasz? To mnie nadal wypala od środka; jest jak żrący kwas, który powoli spala moje wnętrzności. Myślisz, że co? Że powiesz przepraszam i to załatwi sprawę? Że to wymaże z mojej pamięci wszystkie chwile naznaczone łzami? Mylisz się! To za bardzo bolało, żebym Ci ta po prostu wybaczyła! – wydarłam się. Przez zamglone od łez oczy zauważyłam, że wokół nas zebrało się zdezorientowane One Direction.
- Ja… ja nie chciałem… Nie wiedziałem… - zaczął mówić bez ładu i składu, ale mu przerwałam. Wściekłość i ból przysłoniły mi zdrowy rozsądek, byłam jak w amoku.
- Nie chciałeś?! Nie kłam!  Ty mnie po prostu olałeś! A to, że nie wiedziałeś jak bardzo mnie to bolało i nadal boli, to tylko i wyłącznie twoja wina! To Ty się ode mnie odciąłeś! Odszedłeś w momencie, w którym najbardziej Cię potrzebowałam, bo tylko Ty mogłeś mi pomóc. Bo to Ty byłeś powodem mojego bólu!
- Ej, WW, uspokój się. Nie możemy normalnie pogadać? Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi? – zaśmiałam się gorzko. – Nie jesteśmy przyjaciółmi. I chyba nigdy nimi nie byliśmy, bo myślę, że tak naprawdę nigdy Cię nie znałam. Mój Piotrek nie zachowałby się tak jak Ty wtedy; nie zranił by mnie w ten sposób. A tak poza tym, to nie masz prawa mówić do mnie WW – wycedziłam przez zęby wstając. – A teraz wybacz, ale nie mam ochoty z Tobą rozmawiać – powiedziałam i pobiegłam z powrotem do parku.

Dopiero gdy usiadłam pod wielkim dębem pozwoliłam łzom spływać swobodnie po moich policzkach. Nie chciałam żeby Piotr zobaczył moje łzy. Kiedyś, niedługo przed tym jak mnie porzucił, powiedział mi, że przez te kilka lat, gdy byliśmy ze sobą blisko nigdy nie widział mnie płaczącej. Widziałam, że gdybym się przy nim rozpłakała domyśliłby się, że nie ma słów, którymi możnaby określić ogrom mojego ból; że to jak go opisałam było nieadekwatne do moich prawdziwych odczuć.

Tak naprawdę ból rozdzierał mi serce; cała się trzęsłam i nie mogłam złapać oddechu. Boże, dlaczego mi to robisz? Teraz kiedy wszystko zaczęło się układać nagle powrócił Piotrek; I to nie tylko we wspomnieniach, ale namacalnie, bo on naprawdę tu był. Parę minut temu potraktowałam go jak jakaś psychopatka przy moich nowych przyjaciołach. Bałam się, że przez tamtą scenę ich stracę, bo poznali mnie od najgorszej strony. Bo myśleli, że jestem inna niż w rzeczywistości. Czemu wszystko wali się wtedy kiedy mam szansę na prawdziwe szczęście? Czy mi się już nic od życia nie należy?

Nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Tak bardzo pochłonęła mnie głębia mojego bólu, że wcześniej nie zorientowałam się, że nie jestem sama. Wiedziałam, że to Niall, bo jego dotyk był niezwykle elektryzujący, ale teraz mnie to nie obchodziło. Chciałam po prostu przeczekać samotnie burzę uczuć, która odbywała się wewnątrz mnie.
- Odejdź – wyrzuciłam z siebie szlochając.
- Dobrze - odpowiedział blondyn.
I został.

~Niall~

Nie mogłem patrzeć na to, jak Victoria cierpi, ale nie za bardzo wiedziałem jak jej pomóc; po prostu pozwoliłem szlochającej dziewczynie wtulić się we mnie z nadzieją, że to coś da. Wiedziałem, że jest w takim stanie przez tego blondyna, który na nią wpadł; nie wiedziałem tylko dlaczego tak silnie na niego zareagowała, bo z ich kłótni wywnioskowałem jedynie, że chłopak kiedyś głęboko ja zranił.

- Opowiesz mi o tym? – spytałem całując ją w czubek głowy. Uspokoiła się już na tyle, że mogła mówić.
- Ja… To było kilka lat temu, gdy mieszkałam jeszcze w Polsce i nawet mi się nie śniło, że wyjadę kiedyś do Anglii– zaczęła swoja opowieść. Łzy nadal ciekły jej ciurkiem z oczu, ale już nie szlochała. – My… Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wszystko zaczęło się od tego, że mu podobała się moja koleżanka, Julia, a ja byłam zauroczona jego kumplem, Wiktorem.

~Torie~

Opowiadając Niallowi tę niezwykle bolesną historię pogrążyłam się we własnych wspomnieniach.
- Piotrek był dwa lata ode mnie starszy, ale to nie miało dla żadnego znaczenia. Spotykaliśmy się codziennie po szkole. Był wspaniały. Rozumiał mnie jak nikt inny i sprawiał, że nawet w gorsze dni na moich ustach pojawiał się szczery uśmiech.  Otworzyłam się przed nic całkowicie, był moją bratnia dusza przed która nie mogłam jak i również nie chciałam nic ukrywać. Nie byłam w nim zakochana, bo darzyłam go trwalszym uczuciem; kochałam go, jak przyjaciela. 
Nasza sielanka trwał dwa lata, które już na zawsze utrwaliły się w mojej pamięci. Przez ten czas byliśmy praktycznie nierozłączni, wszystko robiliśmy razem. Poznałem jego rodzinę, on poznał moją; wydawałoby się, że będziemy przyjaciółmi do końca życia. Nasze relacje były takie naturalne, właściwe. Wtedy określiłabym je również jako prawdziwe; ale nie dziś. Przez tamten okres czasu on zbliżył się do Julii, a ja do Wiktora. Tylko, że w naszych relacjach po jakimś czasie nie chodziło już o osoby trzecie, tylko o nas samych. Piotrek był dla mnie jak wymarzony starszy brat, a on traktował mnie jak młodszą siostrę. Byliśmy jak dwie połówki jabłka, które idealnie się uzupełniają. Niesamowicie się z nim zżyłam i myślałam, ze jemu tez na mnie zależy. Nie mogłam bardziej się mylić.
Po dwóch wspaniałych latach skończył podstawówkę i już nie chodziliśmy razem do szkoły. To wszystko skomplikowało, mimo że na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy, bo wierzyłam, że łączy nas coś niezniszczalnego i razem możemy osiągnąć wszystko.  We wakacje byliśmy w rozjazdach, a potem już nic nie było tak jak wcześniej. Bo mu nie zależało, bo starał się tylko ja. Przez parę miesięcy pisaliśmy codziennie na gg, ale na spotkanie ze mną nigdy nie mógł znaleźć czasu, zawsze znajdywał jakąś wymówkę, w która wierzyłam bez zastrzeżeń. Bo mu ufałam. Po mniej więcej roku dostałam od niego e-mail, w którym napisał, że pora zakończyć naszą znajomość. Stwierdził bowiem, że przypominam mu Julkę, a że im nie wyszło to chciał o tym wszystkim zapomnieć. Chciał zapomnieć o mnie. Na początku nie mogłam w to uwierzyć, czułam się jak w sennym koszmarze i miałam nadzieję, że zaraz się z niego wzbudzę. Nie docierało to do mnie, bo byliśmy przyjaciółmi, a przyjaciele ta nie postępują. Przyjaciele się nie niszczą, tylko się wspierają. Próbowałam się z nim skontaktować i to jakoś wyjaśnić, ale nie odbierał telefonów i nie odpisywał na gg; po prostu mnie ignorował. Gdy mijaliśmy się na ulicy odwracał wzrok i przyspieszał kroku, byle tylko nie mieć ze mną więcej do czynienia. 
Od tamtego e-maila nie miałam z nim żadnego kontaktu. Minęły cztery długie lata, a ta historia nadal do mnie wraca. Wspomnienia i ból wracają do mnie ze zdwojoną siła, bo on przecież nic nie czuję, bo go to nie obchodzi; cały mój ból odbija się od niego i rykoszetem trafia we mnie. Czasami myśli o nim pojawiają się nieproszone w mojej głowie i zakłócają mój ciężko zapracowany spokój. Wtedy czuję jakbym się rozpadała i mimowolnie płaczę. A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Jakieś dwa lata temu spotkałam Piotrka, który szedł z Julią. Wtedy coś we mnie pękło. Byłam już pogodzona ze świadomością, że mnie porzucił, wmówił mi, że spotkania ze mną sprawiają mu ból. Przez nią. Tylko, że nadal spotykał się z Julia, a ode mnie całkowicie się odciął.  Gdy ich spotkałam uświadomiłam sobie, że mnie okłamał. Nie wiem czemu to zrobił, przecież bym go zrozumiała. Może bał się tego, że jeśli uznam powód za błahy to będę walczyć o naszą przyjaźń? Nie wydaje mi się, bo przecież i tak o nią walczyłam, bo była to jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Tylko, że on mnie olał i podał jakiś nieprawdziwy powód swojego zachowania, tak jakbym nie zasłużyła na to, żeby znać prawdę. To bolało i nadal boli, ale byłam już pogodzona z myślą, że nigdy nie dowiem się prawdy.
I nagle on znowu się pojawił. Wiesz, że gdy go dzisiaj zobaczyłam to uświadomiłam sobie, ze nadal go kocham? Nie byłam na niego wściekła z powodów, które wymieniłam gdy się z nim kłóciłam. Byłam zła, ponieważ chciałam mu mimo wszystko wybaczyć i zapomnieć o wszystkim. Tylko, że mój instynkt samozachowawczy mi na to nie pozwolił. Dlatego uciekłam, nie chciałam mu ulec i w ten sposób znów narazić się na cierpienie. Pierwsza strata była jak zyskanie paru chwil szczęścia w zamian za lata bólu. Druga strata byłaby nieporównywalnie gorsza i obawiam się, że nie zniosłabym kolejnej dawki takiego bólu. Gdybym straciła go po raz kolejny to by mnie zabiło. Teraz moje serce toczy zażarta walkę z moim rozumem, który nie chce doprowadzić mnie znów do takiego stanu. Moje serce nadal go kocha, ale rozum ostrzega przed odrzuceniem - zakończyłam moją opowieść i znowu się rozpłakałam.

********************************************************

No hej. Najdłuższy post jaki wyprodukowałam. Jestem z niego całkiem zadowolona. Mam na dzieję, że wam się podoba :D
Jak myślicie, co się stanie teraz? Vick będzie z Niallem? Wybaczy Piotrkowi? ;>
+Chcecie posta z punktu widzenia Piotrka? 
 Kiedy następny? To zależy po części od was, bo to wasze komentarze są dla mnie motywacją żeby siedzieć do późnej godziny nocą i pisać. A więc: im więcej komentarzy, tym szybciej pojawi się ciąg dalszy ;)
No, i to by było na tyle :D PIĘKNIE PROSZĘ O KOMENTARZE!
Kisses xoxo

14 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja chce żeby ona była z Niallem ;))

Van pisze...

Piotrkowi mówie do widzenia,
a Naill i ona mają być razem :)

Vick pisze...

Powiem tak: oni na pewno kiedyś będą razem, ale jeszcze nie wiem kiedy. Ej, czemu Ty wszystkich dyskwalifikujesz na starcie? ;c xD

foreveryoung pisze...

Fajny rozdział .
A tak po za tym to Torie bardziej pasuję do Niall'a niż do Piotrka .
No i w sumie to bym chciała żebyś napisała posta z perspektywy Piotrka .
Ps. W piątek po południu dodaje nowy rozdział, jak chcesz to wpadnij .

vanpirek pisze...

Niall tak on jest dlaniej idealny Piotrkowi mówimy nie ale pogadać z nim by mogła :3 Rozdział świetny :D

Vick pisze...

No ona z nim nie będzie! Źle mnie zrozumiałyście xD On moze byc tylko jej przyjacielem, bo ona przeciez kocha Nialla!Tylko, że może troszkę namieszać , tym bardziej jeśli ona dowie sie czemu ją wtedy porzucił ;)

Anonimowy pisze...

To dobrze że będzie z Niall'em! On jest taki kochany... a i możesz napisać perspektywę Piotrka. Powodzenia w pisaniu!

lila pisze...

Rozdział super czekam na następny :)

CrystalRose pisze...

No świetne. Czekam na następny,

Anonimowy pisze...

rozdział zarąbisty i nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
Myślę, że Vick będzie z Niallem i wybaczy Piotrkowi.

meisie812 pisze...

Wow. Genialne opowiadanie. ^^ :))

JBluvsBabycakes pisze...

Moje serce zakochało się w tym opowiadaniu. O kurczę, ja chcę następny!!! <3

Vick pisze...

Miło <3 Następny najprawdopodobniej jeszcze dziś, najpóźniej jutro :)

MiLandron pisze...

Boże, głupio mi się przyznać, ale jestem zazdrosna... Normalnie sama nie wierzę w to co piszę, ale jestem zazrosna. Piszesz naprawdę bardzo fajnie, przyjemnie się to czyta, aż czasami trudno jest się oderwać. Jak ja bym chciała mieć taki talent jak Ty. Bo z pewnością masz go baaaardzo dużo :)

btw. dodałam nowy rozdział na chat-with-someone-you-know.blogspot.com :)

Prześlij komentarz

About Me

Moje zdjęcie
Vick
Kocham pisać. Pisząc, czuję się w jakiś sposób spełniona. Takie same odczucia towarzyszą mi gdy rysuję. Ogólnie to jestem realistką, jedynie tworząc potrafię oderwać się od szarej rzeczywistości. Zawsze twardo trzymam się swoich poglądów, nie lubię podporządkowywać się innym. Jestem trochę zwariowana, ale to chyba normalne u nastolatek. Gdy coś sobie postanowię nieustępliwe dążę do wyznaczonego celu, zamieniam cię w perfekcjonistkę. Moje motto: "życie nie nie polega na szukaniu, tylko na kreowaniu samego siebie". We wszystkim co robię trzymam się tej zasady, bo nikt za mnie życia nie przeżyje, a tyko ja wiem co jest dla mnie najlepsze.
Wyświetl mój pełny profil

Czytam i polecam!

Obsługiwane przez usługę Blogger.