piątek, 23 marca 2012

16. "Miłość rośnie wokół nas"


- Torie – zaczął Niall, nadal delikatnie muskając moje wargi swoimi. – Wiesz, bardzo mi tutaj przyjemnie i w ogóle, ale może zeszlibyśmy na dół? Jestem głodny – oznajmił, a ja zaśmiałam się w odpowiedzi. No jasne, ten to by tylko jadł. Chociaż… mi też już kiszki marsza grają.
- W sumie to nie miałabym nic przeciwko czemuś do zjedzenia. Zaprowadź mnie do kuchni to nam coś przygotuję – powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Gdzie Ty byłaś przez całe moje życie? W tym domu tylko ja z Harrym potrafię gotować. Jeśli dyżur w kuchni przypada na resztę, to jestem skazany na spożywanie czegoś co nawet nie przypomina jedzenia! – wyżalił się, robiąc smutną minkę.
- Oj biedny Niall – zaśmiałam się. W jego towarzystwie byłam nienaturalnie radosna. Blondyn sprawiał, że zapominałam to troskach i cieszyłam się chwilą. Ale to chyba dobrze, prawda?
- Możemy łatwo rozwiązać ten problem – uśmiechnął się chytrze. -  Musisz się tutaj się przeprowadzić i będziesz mi gotować!
- Ej, nie tak prędko kolego. Czy ja wyglądam na gosposię? Może jeszcze mam Wam prać i prasować?
- Wiesz, nie miałbym nic przeciwko – wyszczerzył się.
- Marzenie ściętej głowy. Nie jestem twoją służącą – oburzyłam się żartobliwie. Przy Niallu bycie sobą przychodziło mi zaskakująco łatwo; nie obawiałam się odrzucenia z jego strony.
- Powiemy im? – zmienił nagle temat, poważniejąc i totalnie mnie dezorientując.
- Komu i o czym? – zapytał nie za bardzo wiedząc o co mu chodzi.
- No… chłopakom. O tym, że jesteśmy razem – był tak słodko niepewny, że postanowiłam się z nim podroczyć.
- A jesteśmy razem? – zapytałam, a widząc jego pełne obawy spojrzenia dodałam szybko -  Niall, tylko żartowałam. A co do twojego pytania… myślę, że sami się zorientują. Nie wiem jak Ty, ale ja nie mam zamiaru ukrywać naszego związku.
Gdy to powiedział na jego twarzy wykwitła ulga. Czy on naprawdę myślał, że będę chciała ukrywać nasze relacje w tajemnicy? Kocham go i nie wstydzę się swoich uczuć. A poza tym chciałabym żeby wszyscy wiedzieli, że Niall jest już zajęty. Niedobrze mi się robi na samą myśl o tych wszystkich wdzięczących się do niego fankach. Z natury nie jestem zazdrośnicą, ale nie mam zamiaru dzielić się z nikim moim blondaskiem.
- Dobra, nie wiem jak Ty, ale już powoli umieram z powodu braku cukrów we krwi. Chodź już, bo głodna Victoria to zła Victoria – oznajmiłam wyrzucając z głowy nieprzyjemne obrazy, a on nieświadom kierunku w jakim płynęły moje myśli zmierzwił mi tylko pieszczotliwie włosy. 

Pogasiliśmy wszystkie świeczki i poszliśmy na dół. Kuchnia okazała się ogromnym, bardzo przestronnym i niezwykle przytulnym pomieszczeniem. Wszystko utrzymane było w szarościach i zieleni, idealnie do siebie pasowało. Widać było, że chłopacy lubią spędzać tutaj czas, o czym świadczyły drobne detale takie jak wielki dębowy stół, na którym stał kosz pełen marchewek czy odtwarzacz stereo z wielkimi kolumnami, który jakby czekał w kącie aż ktoś sobie o nim przypomni.
- Okay, to na co masz ochotę? – zapytałam siadając na wypolerowanym blacie kuchennym koloru soczystej, wiosennej trawy.
- A co powiesz na to, żebyśmy upiekli ciasto czekoladowe? Razem? – zaproponował przypierając mnie do szafki.
- Mmm… Brzmi pysznie. Jestem jak najbardziej za – powiedziałam czując, że moje serce zaczyna walić jak oszalałe. Czyżby jego bliskość już zawsze miała na mnie tak silnie oddziaływać? W sumie to nie miałbym nic przeciwko temu. – Eee... kochanie, jeśli mamy coś zrobić, to myślę, że powinieneś mnie przepuścić – oznajmiłam napierając dłońmi na klatkę piersiową Nialla z zamiarem odepchnięcia go.
- Za chwilę – odpowiedział muskając moją dolną wargę swoją górną. Boże, jaki on jest cudowny.  A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jest cały mój – pomyślałam i namiętnie go pocałowałam, a dłonie, którymi jeszcze przed chwilą miałam zamiar go odepchnąć wplotłam w jego miękkie włosy.
- Ekhem –usłyszeliśmy nagle czyjeś chrząknięcie i odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. – Jak mogłeś Niall? Przywłaszczyłeś sobie naszą nową koleżankę! Przez Ciebie będę płakał – mówiąc to Louis zaniósł się udawanym szlochem.
- Oj nie martw się – powiedziałam podchodząc do niego i go obejmując. – Starczy mnie dla wszystkich.
- Jestem zazdrosny – oznajmił Niall z groźną miną.
- Masz o co  - zażartował Lou wystawiając mu ponad moim ramieniem język.
- Okay, to się robi dziwne. Jeśli tak bardzo mnie kochacie to przygotujcie mi wspólnie coś do zjedzenia, bo zaraz wam tu umrę z głodu – zaśmiałam się. – Ja idę do reszty. Niall, nasze ciasto upieczemy jutro rano, bo dzisiaj już mi się nie chcę– wychodząc posłałam mu jeszcze całusa i ruszyłam w kierunku pokoju, z którego słychać było resztę One Direction.

***

Salon urządzony był, jak chyba zresztą  wszystkie pokoje w tym domu, przytulnie i niezwykle gustownie, jak na piątkę chłopaków.  Przynajmniej z tego co zdołałam zauważyć, bo w pomieszczeniu panowały egipskie ciemności rozświetlane jedynie poprzez łunę bijącą z włączonego telewizora.
Chłopacy pochłonięci oglądanie jakiegoś filmu nawet nie zauważyli, że weszłam, a ja postanowiłam z tego skorzystać. Podeszłam na paluszkach do kanapy, która stała tyłem do drzwi, a na której siedzieli Zayn, Liam i Harry. Wpatrywali się w ekran jak zahipnotyzowani. Spojrzałam na telewizor i co się okazało? Te trzy przygłupy oglądały jakiś krwawy horror, coś w stylu „Nocnego pociągu z mięsem”. Jak oni mogli zrobić sobie seans strasznych filmów beze mnie? Lubiłam horrory ze względu na to, że można się było na nich przytulać bez żadnego większego pretekstu jak również dlatego, że później wszyscy bali się choćby najmniejszego szelestu. Szczególnie w nocy. Postanowiłam więc dać im nauczkę za to, że mnie tego wszystkiego pozbawili.  

Na pierwszy ogień poszedł Harry. Znałam go najsłabiej z całej piątki, sama nie wiem jak to się stało. Był na swój sposób słodki i miał niesamowity, lekko zachrypnięty głos. Nachyliłam się nad nim delikatnie i przejechałam mu puklem włosów po karku. Chłopak momentalnie zesztywniał i poruszył się niespokojnie na kanapie, ale najwyraźniej postanowił uznać incydent za wytwór wyobraźni, bo nie odwrócił się, żeby sprawdzić czy nie stoi za nim czasem jakiś morderca z siekierą, którą ma zamiar skrócić go o głowę. Skubany, miałam nadzieję, że zacznie piszczeć ze strachu jak mała dziewczynka. No, ale nic, mówi się trudno i idzie się dalej.

Obok Harry’ego siedział Liam. Po chwili zastanowienia stwierdziłam, że po prostu chuchnę mu w kark. Zrobiłam tak jak pomyślałam, ale Liam nawet nie drgnął. Co jest? Pochyliłam się nad nim i delikatnie pociągnęłam go za kosmyk włosów. Żadnej reakcji. Spojrzałam na jego twarz i zauważyłam, że chłopak ma zamknięte oczy. Jak on mógł zasnąć na takim filmie? Nieładnie, pozbawił mnie frajdy. Ale przecież jest jeszcze Zayn – pomyślałam, zanosząc się w duchu złowieszczym śmiechem. 

Stanęłam za mulatem i przez chwilę po prostu zastanawiałam się co mogłabym mu wywinąć. Czułam się trochę jak mała dziewczynka, której starsi bracia nie pozwolili oglądać horroru i która teraz się za to mści. Całkiem podobała mi się ta rola.
Pochyliłam się nad Zaynem i palcem prawej ręki przejechałam mu po policzku. Chłopak czując dotyk podskoczył i lekko przekręcił głowę chcąc zlokalizować intruza, ale ja już zdążyłam cofnąć się kilka kroków do tyłu i dzięki ciemnościach panujących w pokoju nie zauważył mnie. Czarnowłosy wrócił do poprzedniej pozycji i udawał, że nic się nie stało. O jego przerażeniu świadczyła jedynie jego sztywna postawa i lekko przyspieszony oddech. O nie, tym razem tak łatwo się nie poddam. Zresztą zasłużył na to, żeby go wystraszyć, bo to właśnie on był pomysłodawcą tamtej akcji z poznęcaniem się and Louisem, Liamem i Niallem. Podeszłam z powrotem do kanapy i ugryzłam go w ucho mając nadzieję, że tego nie zignoruje. I nie zawiodłam się. Zayn podskoczył jak poparzony, ale jego dalsza reakcja totalnie wymykała się wszelkim schematom; taki scenariusz nie przyszedł mi nawet do głowy. Mulat chwycił mnie za ramiona i zwalił na kanapę. Wylądowałam rozłożona na całej trójce, która krzyczała w niebogłosy.

Nagle zapaliło się światło i do pokoju wlecieli Niall i Louis, którzy zauważywszy co się dzieje zaczęli pokładać się ze śmiechu. To najwyraźniej otrzeźwiło moje „ofiary”, bo przestały krzyczeć i rozejrzały się po pomieszczeniu próbując rozeznać się w sytuacji. Pierwszy doszedł do siebie Zayn.
- Chciałaś żebym padł na zawał? Co Ci przyszło do głowy, żeby gryźć mnie w ucho?!
- No bo – wydusiłam dusząc się ze śmiechu – na nic innego nie reagowałeś. Musiałem sięgnąć po cięższą artylerię. A tak by the way, uczęszczałeś na treningi jakiejś sztuk walki albo coś? Twoja reakcja odbiega od normy. W ogóle nie spodziewałam się, że przerzucisz mnie przez oparcie kanapy.
- Przez sześć lat trenowałem Aikido – wyznał. – Ale nie zmieniaj tematu! Co Ci odbiło, żeby mnie gryźć?
- No bo to miała być nauczka za to, jak załatwiłeś z Harrym chłopaków zeszłej nocy. Niestety Liam znowu ucierpiał, no ale cóż, życie nie jest  sprawiedliwe. Chociaż on też po części zasłużył, bo nie zawołaliście mnie na seans strasznych filmów! W ogóle jak śmieliście mnie nie powiadomić?
- To Ty lubisz krwawe horrory? – zdziwił się Harry. – Nie wiedzieliśmy. A poza tym to Zayn powiedział nam, że poszłaś do Nialla i mamy wam nie przeszkadzać, bo inaczej zginiemy marnie.
- Tej Malik, to podchodzi pod zastraszanie. Ale w sumie to miałeś rację, bo jak byście tam wpadli to wasze dni byłyby policzone. I co do moich upodobań: horrory mnie przerażają, ale lubię się potem po nich bać, a poza tym są pretekstem do przytulania – wyszczerzyłam się.
- Już teraz nie potrzebne Ci żadne preteksty. Do mnie zawsze i wszędzie możesz się kleić i mi to się będzie bardzo podobało – oznajmił Niall posyłając mi łobuzerski uśmiech.
- No Niall, teraz to dowaliłeś.  A potem się dziwisz czemu nie możesz poderwać żadnej fajnej dziewczyny. Z takimi tekstami? Życzę powodzenia – zaśmiał się Harry.
- Foch z przytupem i melodyjką! Oficjalnie przestaję się do Ciebie odzywać – powiedziałam i wyplątałam się z objęć trójki chłopaków, którzy już zdążyli się na mnie wygodnie ułożyć.
- Ej, o co Ci chodzi? Co ja takiego powiedziałem? – zapytał zdezorientowany Loczek.  – Przecież… - urwał widząc jak podchodzę do Nialla, który objął mnie w pasie. – O cholera, nie wiedziałem, że jesteście razem. Ty naprawdę jesteś zajebista… Niall miał fuksa… na ogół żadna przyzwoita laska się nim nie interesuje… – zaczął plątać się w wyjaśnieniach Harry próbując jakoś mnie udobruchać.
- Skończ. Zresztą tylko żartowałam. A co myślałeś, że będziesz musiał błagać mnie o wybaczenie na kolanach? Jeśli tak to droga wolna, chętnie popatrzę jak się przede mną płaszczysz – powiedziałam patrząc z drwiącym uśmieszkiem na zmieszanego Lokersa.
- Ha ha ha bardzo zabawne. A tak na marginesie, to jak to się stało, że jesteście razem?
- Miłość chłopie, miłość – poklepał go po plecach Liam, a Lou zaczął śpiewać piosenkę „Miłość rośnie wokół nas” z Króla Lwa.
- Dobra, teraz to jest nieważne. Jestem głodna! – powiedziałam tupiąc nogą. Boże, chyba aż za bardzo wczułam się w rolę małej dziewczynki robiąc chłopakom kawały. No bo sorry, ale jaka normalne szesnastolatka, tupie z niezadowolenia nogą? Chyba tylko ja. Ale nikt nie powiedział, że ja jestem normalna. – Co mi przygotowaliście? – spytałam patrząc na Louisa i Nialla.
- Eee… No bo… – zaczął jąkać się Lou. – Niall zrobił naleśniki, ale tak jakoś wyszło, że je zjadłem – zmieszał się marchewkowy.
- ŻE CO ZROBIŁEŚ?! – wydarłam się na niego zbliżając się i dźgając go palcem wskazującym w klatkę piersiową. – Kto pozwolił Ci tykać moje naleśniki?! Myślisz, że co, że tak po prostu możesz zjeść coś co jest przeznaczone dla mnie?! I to jeszcze wtedy kiedy jestem głodna?!
- No stary, radzę Ci brać nogi za pas – poradził mu Niall, który przytrzymywał mnie, abym nie rzuciła się na Boo Bear’a. – Ja już długo jej nie utrzymam, a ostrzegałem Cię, że jesz tamte naleśniki na własną odpowiedzialność.
- A skąd ja niby miałem wiedzieć, że ona jest pod tym względem taka sam jak Ty?! – krzyknął Louis uchylając się, a moje paznokcie świsnęły mu milimetry od ucha. – Mógłbyś ją uspokoić? Ona ma żądzę mordu w oczach! – panikował biegając w kółko po salonie, a ja rzuciła się za nim w pogoń.
- Sorry, ale sam jesteś sobie winien. Rozumiem ją i nie mam zamiaru Ci pomagać – stwierdził mój chłopak usuwając się pod ścianę w obawie przed stratowaniem.
- Louis, już możesz zacząć się bać!- krzyknęłam.
- Aa! Boję się! – odkrzyknął i uciekł do ogrodu.

***

Leżeliśmy wyczerpani i mokrzy na trawie niedaleko basenu. Otaczał nas gęsty, nieprzenikniony mrok, rozświetlony jedynie przez księżyc w pełni, gwiazdy i łunę światła bijącą z okien domu. Noc była dość ciepła jak na angielski marzec, ale mimo tego chłód nieprzyjemnie oblepiał nasze ciała razem z lodowatą wodą. Pogoń skończyła się na tym, że chciałam wepchnąć Louisa do basenu, a on chwycił mnie za rękę i bezczelnie wciągnął za sobą. Potem oboje podtapialiśmy się w ich otwartym, podgrzewanym basenie, aż w końcu padliśmy bez sił na trawnik.
- Piękna noc, szkoda, że taka chłodna – usłyszałam lekko drżący z zimna głos Lou. – Chodź do środka, bo chyba nie chcemy zachorować – powiedział wstając i podając mi rękę.
- Nawet sobie nie myśl, że już Ci odpuściłam. Zgadzam się jedynie na zawarcie tymczasowego rozejmu, bo padam na twarz z głodu i wyczerpania. A tak poza tym, to powoli zamieniam się w sopel lodu – wydusiłam z siebie szczękając zębami, gdy przyjmowałam pomocną dłoń.
- Jak mogę odpokutować swoje grzechy, piękna niewiasto? – zapytał kurtuazyjnie i ukłonił się przede mną.  – Jestem na twoje rozkazy, milady.
- No nie wiem, nie wiem – udałam wahanie. – Może na początek zamów pizzę? Teraz, zaraz.
- Zgoda – zgodził się, wyciągnął telefon i zamówił 8 pysznych, ociekających serem pizz. Tak, zdecydowanie kocham sery, a Uczta serowa jest moim ulubionym rodzajem pizzy.

Po chwili byliśmy już w domu, w którym było podejrzanie cicho. Czyżby Zayn miał zamiar odegrać się na mnie za to, że go ugryzłam…?
- Niall! – zawołałam, a mój chłopak natychmiast pojawił się przede mną. – Mógłbyś pożyczyć mi jakieś swoje ciuchy? Tak się jakoś złożyło, że nasz przyjaciel postanowił wciągnąć mnie ze sobą do basenu – wyjaśniłam patrząc znacząco na Louis, gdy blondyn zmierzył zdziwionym wzrokiem moje ociekające wodą ubrania.
- No jasne. Chodź na górę.
- A Ty, Tomlinson – powiedziałam celując palcem wskazując w pierś Lou – strzeż się. Nie znasz dnia, ani godziny kiedy nadejdzie zemsta za to, że zafundowałeś mi niechcianą kąpiel. Naleśniki odpokutujesz jak dostanę moją pizzę, ale tego, że jestem mokra, tak łatwo Ci nie wybaczę.
- A Ty co, startujesz na Miss Mokrego Podkoszulka? – zapytał Harry, pojawiając się znikąd w hallu. – Jeśli tak, to możesz być pewna, że na Ciebie zagłosuję. A tak poza tym, to nie spodziewałbym się po Tobie, że nosisz taką bieliznę. Cicha woda brzegi rwie- zaśmiał się, a ja spojrzałam w dół. Rzeczywiście, mój czarny, koronkowy stanik prześwitywał przez materiał przemoczonej, kremowej bluzki. No ładnie, teraz to będą mieli używane. Jestem pewna, że od teraz moja bielizna stanie się częstym tematem ich zboczonych dyskusji i nieodzownym dodatkiem do ich seksistwoskich aluzji.
- Odwal się Styles, nie mam nastroju do żartów. Jestem głodna, mokra i zmęczona, więc lepiej uważaj, bo jeszcze jeden komentarz, a przemebluję Ci te twoją śliczną twarzyczkę – zagroziłam.
- Bezczelna i agresywna. Lubię takie – powiedział Harry zbliżając się do mnie z zadziornym uśmiechem na swoich pełnych i jakże ponętnych wargach.
- Nie żeby wam przeszkadzał, albo coś, ale ona jest już zajęta – wtrącił się Niall obejmując mnie od tyłu w pasie.
- To nie jest sprawiedliwe, że wszystkie naprawdę fajne dziewczyny są już zajęte – wyżalił się Lokers. – Czy ja już nie zasługuję na kogoś zajebistego?
- Oj, nie bój żaby, kiedyś znajdziesz tą swoją jedyną. Miłość jeszcze zapuka do twojego serca i to w najmniej spodziewanym momencie – poklepałam go po ramieniu z uśmiechem na ustach, rzucając jakimś do bólu znanym i jakże filozoficznym powiedzonkiem.
- Taa.. Łatwo Ci mówić. To nie na Ciebie wszyscy lecą jedynie na kasę i na sławę- powiedział i szybkim krokiem ruszył schodami do swojego pokoju.
- Ej, co go ugryzło? – zapytałam resztę One Direction, która już zdążyła zebrać się w korytarzu.
- Może Ty? – odpowiedział na moje pytanie Zayn. Chyba próbował być złośliwy, ale jakoś się tym nie przejęłam, bo moją głowę zaprzątało dziwne zachowanie Stylesa. Zawsze taki radosny i optymistyczny Loczek nagle stał się pesymistą, który nie wierzy w siebie? Coś mi tu nie pasowało.
– Może powinnam z nim pogadać? – spytałam, totalnie ignorując głupie wtrącenie mulata.
- Nie, idź się przebrać, bo nam zachorujesz na zapalnie płuc i twoja mam już nigdy Cię do nas nie puści. Ja do niego pójdę – powiedział Lou i ruszył za Loczkiem, a Niall w tym czasie pociągnął mnie do swojego pokoju, który znajdował się na prawo od oazy Harry’ego. 

***

Siedzę w za dużych ciuchach Nialla, które przesycone są jego słodkim zapachem i myślę przy akompaniamencie dźwięków wygrywanych przez mojego chłopaka na gitarze. Moją głowę zaprząta teraz przede wszystkim Harry. Traktuję całe One Direction jak prawdziwych przyjaciół, mimo iż znamy się dopiero kilka dni. A moi przyjaciele zawsze mogą na mnie liczyć, nawet jeśli nie oczekują lub nie chcą mojej pomocy. Ja… sama nie wiem jak mam mu pomóc, bo nie wiem w czym jest problem i jakoś nie wydaję mi się żeby Loczek dobrowolnie podzielił się ze mną swoimi utrapieniami. 

Niall chyba zrozumiał, że musze potrzebuję chwili spokoju, bo gdy tylko weszliśmy do jego sypiani podał mi ubrania i zaczął grać, pozwalając mi pogrążyć się we własnych myślach. Blondasek rozumie mnie bez słów, potrafi czytać ze mnie jak z otwartej księgi, mimo że zna mnie bardzo krótki okres czasu. Jesteśmy jak jeden organizm, który ktoś rozdzielił i który po latach nieświadomych poszukiwań odnalazł swoją drugą połowę; jesteśmy dla siebie stworzeni. Wiem, że brzmi to niezwykle banalnie i całkowicie nierealnie, ale ja tak właśnie to odbieram. Kocham go i gdzieś w głębi serca czuję, że nie jest to tylko chwilowa fascynacja, która z czasem przeminie, ale prawdziwe i piękne uczucie. 

Czuję, że Niall się niepokoi, nie jestem tylko pewna o co chodzi. On też intensywnie nad czymś rozmyśla, wydaje mi się, że coś go trapi. Boże, co ze mnie za dziewczyna? Myślę o Harrym, a mój chłopak zszedł na drugi plan mimo iż on chyba również ma jakiś problem.
- Niall – powiedziałam cicho, a chłopak podniósł głowę znad gitary i spojrzał mi prosto w oczy. W pokoju zaległa chwilowa cisza, wydawało się, że dźwięki wydawane przez gitarę nadal pobrzmiewają w powietrzu. Nie wiedziałam co powiedzieć, jego wzrok był niezwykle przenikliwy, prześwietlał mnie niczym promienie Rentgena.
- Kochasz mnie? – zapytał zbijając mnie z pantałyku.
- Oczywiście, że tak. Dlaczego pytasz?
- Bo… bardzo przejęłaś się zachowaniem Harry’ego. Ja… pomyślałem, że może żałujesz, że związałaś się ze mną tak szybko – był niesamowicie poważny i widać była, że trudno mu jest o tym mówić. Jego słowa totalnie mnie zaskoczyły. Ja i Harry? Co mu przyszło do głowy?
- Niall, kocham Cię i niczego nie żałuję. Harry jest jedynie moim przyjacielem, a moi przyjaciele są dla mnie jak rodzina i źle się czuję z tym, że poruszyłam temat, który jest dla niego bolesny. – powiedziałam i usiadłam obok niego na łóżku, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, iż myślał, że czuję coś do Harry’ego. Jak mogłabym kochać kogoś, a być z kimś innym? Nie wiem jak inni, ale ja tak nie potrafię.
- Ja też Cię kocham wyszeptał z ustami przy moich wargach, a jego słodki oddech owionął moją twarz. Już miał mnie pocałować, kiedy nagle drzwi stanęły otworem i ujrzeliśmy w nich Louisa.
- Wybaczcie, że przeszkadzam, ale potrzebuję Torie – odezwał się, gdy spojrzeliśmy na niego pytająco.
- O co chodzi? Coś się stało? – zapytałam. No, bo do czego niby może potrzebować mnie marchewkowy?
- Właśnie nie jestem pewien. Myślę, że powinnaś porozmawiać z Harrym. On… nie chce mi powiedzieć o co chodzi. Sądzę, że teraz nie chce widzieć nikogo oprócz Ciebie– powiedział ze zmartwioną miną.
- Mnie? A co ja mogę? Znam go kilka dnia, nie jestem z nim tak blisko jak wy. Czemu uważasz, że będzie chciał mi się zwierzyć? – zapytałam zdziwiona teorią Lou. Nawet nie przypuszczałam, że Loczek mi ufa, a tym bardziej, że podzieli się ze mną swoimi utrapieniami.
- Ja… Nie wiem. Jesteś naszą jedyną szansą. Proszę, chociaż spróbuj- spojrzał na mnie błagalnie.
- No dobra – zgodziłam się, no bo co innego miałam niby zrobić? – Niall, zaraz wrócę- powiedziałam wyciskając na jego ustach szybki i zdecydowanie zbyt krótki pocałunek. – Pamiętaj o tym co Ci powiedział dobra? Liczysz się tylko Ty – wyszeptałam mu do ucha i ruszyłam w stronę drzwi, za którymi czekał na mnie Louis i problem do rozwiązania.

~Harry~

Leżę na łóżku i mam ochotę zasnąć i nigdy się nie budzić. Czasami nachodziły mnie momenty, kiedy popadałem w beznadzieję i wszystko przestawało mieć dla mnie jakikolwiek sens, świat stawał się szary i nieciekawy. Teraz właśnie przyszła jedna z takich chwil. Chcę być zwykłym nastolatkiem, który przeżywa zawody miłosne, dla którego pała w szkole to koniec świata, którym ludzie nie interesują się tylko dlatego, że jest gwiazdą.

**********************************************************************

Dzieńdoberek! Wstawiam to tylko dlatego, że jestem u kumpeli, która ma neta. Nie wiem kiedy ja sama będę miała internet, ale zrobię co tylko się da, żeby mieć go jak najszybciej. 
W każdym razie, dziękują za komentarze i za wejścia! Wstawiam wam teraz epicko długi (jak na mnie) i rozluźniający rozdział. Nie jest to może mistrzostwo, ani nic, ale jest dość zabawne i relaksujące(przynajmniej taką mam nadzieję). Proszę o opinie w komentarzach!
Wasze blogi przeczytam jak wrócę i boli mnie to, ze tak wiele mnie omija, ale nic na to nie poradzę. Przyrzekam nadrobić wszystkie zaległości za tydzień, najpóźniej za dwa(modlę się, żeby to nie było tak długo) <3
Następny? Nie wiem kiedy, jak mi się uda! 
+ Część będzie na pewno z parspektywy Harry'ego bo jeszcze nie skończyłam, a że miałam możliwość dodania, to dokończę w następnym poście.
Kisses xoxo

13 komentarze:

ℓιℓα pisze...

Mam nadzieję, że szybko wróci ci internet, bo jest bardzo ciekawa co będzie dalej xd
Kiedy Tori ugryzła Zayna w ucho to po prostu padłam XD

Mika pisze...

haha, ten komentarz Zayn'a: Może ty?(go ugryzłaś), haahah, dobree. :D
ogólnie bardzo mi się podoba i czekam z niecierpliwością na następny! :)
+ zapraszam do mnie - lovejoylaughter.blogspot.com
<3

More Than This pisze...

Jeeejku fajnie że taki długii :D

A co do internetu to ci współczuję :D
Ja chcę następny :D Jak ja wytrzymam ? :D

U nas nowy rozdział jak coś. Zapraszamy ;D
http://our-love-1d.blogspot.com/

Van pisze...

Oj dziewczyno nie wiesz jak się za tobą stęskniłam :)
Rozdział cuuuudeńko !!! Czekam na kolejny bo cholernie mnie zaciekawił ( zresztą jak każdy twój ) :)
Dodawaj szybciutko ;)


van-ill-op.blogspot.com / zapraszam ;)

Emma pisze...

Bożeeee *___________* i ta piosenka do wszystkiego i Niall, uroczy Niall, a do tego jego ciuchy i smutny Harry i kurde noooo! Genialnie no! <3

[only-one-direction.blogspot.com]
[playthesameoldgame.blogspot.com]

foreveryoung pisze...

Ohh świetny rozdział .
Biedny Harry .
Czekam na następnego. ;)

JBluvsBabycakes pisze...

Nie wiem od czego zacząć.... Podoba mi się w tym rozdziale wszystko, począwszy od pierwszego słowa, a kończąc na ostatniej kropce.
Cieszę się, że chłopcy wiedzą o Vick i Niall'u. Podoba mi się sposób, w jaki Vick zapewniła naszego Irish Boya o swoim uczuciu.
Poza tym leżałam na podłodze, pokładając się ze śmiechu nad sceną Vick kontra uśpiono-wystraszone 3/5 One Direction, hahahah. A ta sytuacja z naleśnikami i Lou... Jesteś wielka. Czekam na następny <3

Pingwinek pisze...

kocham , kocham , kocham !!! chcę następny :)
słodkie to z Niall'em xDD :********

szczęściara pisze...

kochammmmmm !!!!!!!!
Niall jest taki słodki i romantyczny
poprostu wymarzony chłopak :D
ciekawe co się stało Harremu ..?
nawet nie wiem co się stało i już mi go żal ;(
czeakam na nexta i zaparaszam do siebie ^^

Nika pisze...

uuuu^,^ kocham w tym opowiadaniu Nialla Ciekawi mnie harry. Bosko piszesz jak ja lubię to czytać :P
Pozdrawiam :)
zapraszam do siebie: dlaczego-to-takie-trudne.blogspot.com

Anonimowy pisze...

uuu :D świetnee opowiadanie .
czekam na następny bo ciekawi mnie bardzo o co się stało Harremu :P
Niall w tym opowiadaniu jest suuuper . < 33
pozdraawiam . < 3

` Nickie . pisze...

Ajć ! Szkoda . Ale opowiadanie naprawdę świetne . Czekam na next'a .

[ 1dloveandfriends.blogspot.com ]

misiek pisze...

uau. rozdział zacny ; * czekam na następny z zapartym tchem ; *

Prześlij komentarz

About Me

Moje zdjęcie
Vick
Kocham pisać. Pisząc, czuję się w jakiś sposób spełniona. Takie same odczucia towarzyszą mi gdy rysuję. Ogólnie to jestem realistką, jedynie tworząc potrafię oderwać się od szarej rzeczywistości. Zawsze twardo trzymam się swoich poglądów, nie lubię podporządkowywać się innym. Jestem trochę zwariowana, ale to chyba normalne u nastolatek. Gdy coś sobie postanowię nieustępliwe dążę do wyznaczonego celu, zamieniam cię w perfekcjonistkę. Moje motto: "życie nie nie polega na szukaniu, tylko na kreowaniu samego siebie". We wszystkim co robię trzymam się tej zasady, bo nikt za mnie życia nie przeżyje, a tyko ja wiem co jest dla mnie najlepsze.
Wyświetl mój pełny profil

Czytam i polecam!

Obsługiwane przez usługę Blogger.