niedziela, 27 maja 2012

26. " Heart bears indentations of hurting child"



CZYTASZ? SKOMENTUJ!


~Victoria~

Dziś nadszedł ten dzień. Dzień wyjścia ze szpitala. Ostatni dzień, który spędzam z chłopakami. Dzień, którego tak bardzo się obawiałam, ale który musiał w końcu nadejść. Przez ostatnie dwa tygodnie, które spędziłam w szpitalnym łóżku, zdążyłam ustalić z mama, że przeprowadzam się do ojca. Nie chcę tego robić, wiem również, że ranię ją moją decyzją, ale musze zniknąć. Tak, wiem, uciekają jedynie tchórze, ale… czasami żeby móc ruszyć do przodu trzeba postąpić krok do tyłu. Znalazłam się właśnie w punkcie wyjścia, w pułapce uczuć, leków, niewypowiedzianych słów. Od czasu wypadku nie rozmawiałam z Liamem sam na sam. Może rzeczywiście jestem tchórzem? Ja osobiście wolę być określana jako zagubiona nastolatka, która kocha swojego chłopaka za bardzo, żeby wbijać szpilki w jego wrażliwe serce. Bo moje relacje z Liamem raniły Nialla. Wiem, że to nie było do końca słuszne i sprawiedliwe, ale obiecałam sobie, że do momentu, w którym odejdę, nie zranię świadomie blondyna. Chociaż tyle mogłam zrobić.

Liam. Nigdy nie wybaczę sobie bólu jakiego mu przysporzyłam. Nie zasługuje na to, tak samo, jak ja nie zasługuję na jego miłość. On jest zbyt dobry, zbyt wrażliwy, zbyt… idealny. Oboje, Liam i Niall, byli doskonali na swój sposób. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na uczucia, którymi mnie darzyli. A może właśnie o to chodziło? Może przez to, że kochali mnie oboje już nigdy nie miałam zaznać prawdziwego, pełnego szczęścia?

Gdy byłam sama, lub towarzyszył mi jedynie Zayn, nie powstrzymywałam emocji i po prostu się rozpadałam. Łzy, które w takich momenty płynęły z moich oczu niczym rwący strumień, już na zawsze pozostawiły swoje odbicie w mojej psychice. Mulat… dzielił się ze mną swoją siłą, słuchał mojego szlochania, pozawalał mi się rozklejać, ale pilnował, aby nikt tego nie widział. Gdyby nie on nie miałabym siły by dalej żyć. Nie potrafiłabym odejść i wyniszczałabym nas wszystkich dzień po dniu. Malik okazał się najlepszym przyjacielem, jakiego tylko mogłam sobie wymarzyć. Nie zasługiwałam na niego, a jednak on zawsze był. Niall też był, ale z nim nie mogłam już rozmawiać na niektóre tematy. Wszystko za bardzo się skomplikowało. Tak bardzo, że nie dało się już rozplątać nici jaką były uczucia, problemy i ból. Teraz musiałam to zostawić, bo zaciągając więzy tylko bym wszystkich niepotrzebnie raniła. Musiałam przeciąć supeł, szybko i na zawsze. Tylko, że… już popełniłam jeden straszliwy i niewybaczalny błąd, którego konsekwencje na pewno jeszcze do mnie wrócą: obiecałam Zaynowi, że mimo, iż odejdę, to nadal będziemy utrzymywali kontakt. Tak, wiem, że nie powinnam, że najlepszym wyjściem byłoby odcięcie się od tego wszystkiego, ale nie potrafiłam tego zrobić. Nie potrafiłam rozstać się z Zaynem, tym bardziej, iż zdawałam sobie sprawę, że za parę dni będę potrzebowała kogoś, kto ochroni mnie przed obłędem, kto poskłada mnie powrotem, po tym jak rozpadnę się na czynniki pierwsze. Może i nie będzie miał dla mnie dużo czasu, ale będzie. Będę mogła z nim porozmawiać, wypłakać mu się w ramię, zwierzyć mu się z tego co we mnie siedzi. Bez niego nie dałabym rady żyć. Marzenia dają nam siłę by dążyć do wyznaczonych celów. Wiara daje nam siłę na lepsze jutro. Nadzieja daje nam siłę, aby dbać o miłość. Ale to właśnie drugi człowiek daje nam siłę, aby dalej żyć.

- Przestań się w końcu zadręczać. Co się stało to się nie odstanie – powiedział Zayn wkraczając do mojej sali i ganiąc mnie spojrzeniem swoich ciemnych oczu. – Ubieraj się. W końcu mogę Cię stąd zabrać. Reszta czeka na Ciebie u nas w domu, wypożyczamy Cię do jutrzejszego poranka – oznajmił jak gdyby nigdy nic i rzucił we mnie kolorową sukienką w kwiatki.
- Nie założę tego – odpowiedziałam stanowczo, patrząc z obrzydzeniem na kolorową szmatkę. – Nigdy nie chodziłam w sukienkach i nie mam zamiaru tego zmieniać – powiedziałam, na co Malik tylko wywrócił oczami. -  A co do drugiej części twojej wypowiedzi… Dobrze wiesz, że chcę odejść. Zawieź mnie do domu, a potem pojadę do ojca. Napisałam pożegnalny list dla każdego z Was. Nie mam siły na zwykłe „dowiedzenia”. Mam nadzieję, że zrozumieją – powiedziałam spokojnie, hamując łzy, które bez mojej zgody próbowały spłynąć z moich oczu. Musiałam być silna. Największa próba była dopiero przede mną
- No proszę Cię, załóż tę sukienkę. Tylko ten jeden raz. Chłopacy lubią dziewczyny w sukienkach – powiedział łobuzersko się uśmiechając i puszczając mi perskie oko. Zignorował to co powiedziałam o pożegnaniu. – No proszę, zrób to dla mnie –dodał błagalnie widząc, że chcę zaprotestować. – Jeśli masz zamiar odejść to zrób to z klasą.
- Zayn, czy Ty naprawdę niczego nie rozumiesz? Tu nie chodzi o pokazaniu komukolwiek jak wiele stracił. Nie mam zamiaru niczego nikomu udowadniać. Odchodzę, bo tak będzie dla wszystkich lepiej. Przecież wiesz.
- Tak, wiem – potwierdził zrezygnowany, głośno wzdychając i siadając na brzegu mojego szpitalnego łóżka. – Po prostu pomyślałem sobie, że w czymś nowym będzie Ci łatwiej pożegnać się z przeszłością, że ta sukienka jakoś pomoże Ci w udawaniu dobrego samopoczucia. A poza tym… wydaję mi się, że ona naprawdę do Ciebie pasuje – powiedział uśmiechając się niepewnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Dobra, ale nawet się nie łudź, że założę do niej szpilki – ostrzegłam go po chwili namysłu, wywołując na jego ustach szeroki uśmiech, który tak kochałam. – Strasznie będzie mi Cię brakowało– dodałam cicho, poważniejąc.
- Ale ja się nigdzie nie wybieram. Nadal będziemy „Best Friends Forever” – powiedział, ponownie błyskając w uśmiech swoimi białymi zębami.
- Bez Ciebie nie dałabym rady Malik. Cieszę się, że wymusiłeś na mnie obietnicy utrzymania naszej przyjaźni. Bez twojej pomocy bym się rozpadła – przyznałam, wtulając się w jego rozgrzane ciało. Kochałam to poczucie bezpieczeństwa, które mi dawał. Wiedziałam, że taki przyjaciel to skarb i cieszyłam się, że nalegał na dalsze utrzymywanie kontaktów. W tych ciężkich czasach, które mają nadejść, będę miała przynajmniej jego, mojego powiernika i moją ostoję. Mam nadzieję, że dzięki niemu jakoś przetrwam.


********************************************************
No hej. Sorry wielkie, ze dopiero teraz, ale nie miałam czasu - nauka. 
Ogólnie to... nie mam za wiele do powiedzenia. Nie komentujecie za dobrze - bywa. Dzięki Vis i Viper za podbudowywujące komentarze - jesteście wielkie xxx. 
To jest przedostatni rozdział. Następny post będzie nieprzeciętnie długi i pojawi się pewnie w przyszłym tygodniu. A potem... epilog. Jeśli pojawi się nowa część, to od września, teraz nie mam do tego głowy. 
To co, nie rozpisuję się, rozpiszę się na końcu.
Pozdrawiam xxxx

+ Mam nadzieję, ze pieoneka się spodoba, kocham tę wokalistkę <3
+ Zapraszam na mojego drugiego bloga --> EVERLASTING LOVE


15 komentarze:

Gabrielle pisze...

Jesteś tak genialna, że to się po prostu nie mieści w głowie. Uwielbiam każde jedno napisane przez Ciebie słowo ♥ I chyba nie trzeba nic więcej dodawać. Szkoda, że na razie to kończysz, ale ponieważ wiem dlaczego to rozumiem. Liczę na kolejną część, która czuję, że się pojawi ^.^ A niewielką liczną komentarzy się nie przejmuj. Najczęściej im lepsze opowiadanie, tym mniej ludzi go docenia. Polska...

Anonimowy pisze...

Super rozdział :)

Van pisze...

Szkoda, że kończysz strasznie się żyłam z twoim opowiadaniem i za każdym razem wczuwałam się strasznie w to co pisałaś. Nie kończysz na zawsze, ale przez parę miesięcy cie nie będzie eh :<
Co do rozdziału jest magiczny mimo, że troche także i smutny bo część pożegnania. Szczerze to myślałam, że to wszytko jakoś się rozwiąże, po przemyśleniach Vick dojdzie do jakiegoś wniosku i wróci do Nialla ?
Nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na kolejny !!
Pozdrawiam !

second-chance-to-life.blogspot.com
van-ill-op.blogspot.com

pam. ♥♥ pisze...

jak zwykle rozdział świetny.
trochę taki smutny ale mam nadzieję, że kolejny albo chociaż epilog będzie szczęśliwy. ; >>
kocham sposób w jaki piszesz więc mam nadzieję, że pojawi się dalsza część tego opowiadania.
czekam na next'a. ♥

zuzix pisze...

Nie lubię takich momentów, kiedy ktoś mówi, że kończy :( Ale na szczęście masz jeszcze inne blogi, na które bardzo chętnie będę zaglądała. A co do rozdziału świetny, porusza :* Pięknie po prostu..

Wąsik :p pisze...

Świetne, nawet nie mam słów by go opisać, szkoda że kończysz bo polubiłam to twoje opowiadanie i pamiętam jak przeczytałam je pierwszy raz, wciągnęłam się i od razu wszystko przeczytałam. :)

Viper ;* pisze...

Jeju, jak to czytałam, to łzy spływały po mojej twarzy. Każde napisane przez ciebie słowo jest kolejną dawką uczuć, które opisujesz. Jest to moje osobiste oderwanie się od świata. Nie wiem, co zrobię, gdy zakończysz tego bloga. Dosłownie, nie mam pojęcia. Muszę się zabrać za czytanie twoich innych opowiadań. ;* Bosh, biedny Niall. :( Nie wiem, czy będzie on szczęśliwszy bez Torrie, ale sądzę, iż tak się nie stanie. Jego serce będzie rozerwane na dwie części. Ale w końcu takie jest życie. Nie zawsze musi się ono kończyć `Happy End'em`. Czasem lepiej jest stracić najważniejszą osobę w naszym życiu, by docenić jej wartość. Jeju, nie lubię płakać, ale przy twoim opowiadaniu nie potrafię tego powstrzymać. Jesteś genialną osobą, która potrafi wzbudzić we mnie smutek, żal, nienawiść i miłość jednocześnie. Miłość do twego stylu, charakteru, opowiadania, talentu. Nienawiść do świata, który powoli zostaje niszczony przez ludzi. Smutek, iż Niall i Victoria muszą się rozstać. Żal, że serce nie jest sługą i nie zawsze wybiera właściwie. Jesteś genialna i fenomenalna w tym, co robisz. ;* Proszę, nigdy nie kończ pisać, nawet jeśli stracisz wszelkie motywacje. Wiec, iż zawsze będę czytała twoje opowiadania. xxx

hoodie_ pisze...

Nie wyobrażam sobie co będzie dalej.. Ona naprawdę ich tak zostawi..? Ma rację, jest tchórzem uciekającym przed kłopotami, boi się wyboru, a powinna stanąć z nim twarzą w twarz.. Chociaż.. Może faktycznie lepiej unieść się zasadami i nie wybierać, może nie warto, bo może wybrać Mniejsze Zło jak mówi Sapkowski,które będzie dla któregoś z chłopaków tym Bardzo Wielkim Złem.
Jestem strasznie ciekawa, czy Vic stanie do walki, czy podkuli ogon. Jakie będą konsekwencje wyboru, lub braku wyboru? Strasznie mnie to ciekawi, jest to takie nie banalne.;)
Czekam z niecierpliwością na koniec.. Niestety.. Mam jednak nadzieje, że szybko do nas wrócisz, albo przynajmniej, że ten czas szybko nam upłynie.; p
Pozdrawiam.!
[braterstwo1d.blogspot.com]

A. pisze...

Mam nadzieje, że to nie będzie koniec i nie pojedzie do ojca.
Rozdział booski. *.*

Alexa. pisze...

jezuu jaki zajebisty rozdział <3333 nie niech ona nie odchodzi ! Zayn to cudowny przyjaciel, cieszę się że jej tak pomógł :D mam nadzieję że wszystko skończy się happy endem, ale nie ukrywam że liczę że napiszesz część drugą :D zapraszam do mnie ;D

klaudzia124 pisze...

Świetny rozdział :)
Nie mogę się doczekać ich pożegnania <3

Panna spragniona marchewek. pisze...

Nie kończ błagam :(

Panna spragniona marchewek. pisze...

Zapraszam do siebie
http://zawsze-there-gdzie-you.blogspot.com/

Aria pisze...

Genialne, zero błędów i takie do poczytania: D
mam propozycje, jeżeli oczywiściebyś chciała, szukam wspòł autorki na drugą część mojej "książki" - www.anonymoustruthteller.blogspot.com .
teraz można mnie znaleźć na tymblogu : www.now-you-asking-me-to-stay.blogspot.com
Będę bardzo szczesliwa, gdybyś się zgodziła ; ***

Dominika ♥ pisze...

kocham tą piosenkę <3
jeśli musisz już kończyć to błagam zacznij nową historię, która na pewno będzie tak genialna jak ta <3

zapraszam do czytania i komentowania 5 rozdziału
http://mysterious-crescent.blogspot.com/

Prześlij komentarz

About Me

Moje zdjęcie
Vick
Kocham pisać. Pisząc, czuję się w jakiś sposób spełniona. Takie same odczucia towarzyszą mi gdy rysuję. Ogólnie to jestem realistką, jedynie tworząc potrafię oderwać się od szarej rzeczywistości. Zawsze twardo trzymam się swoich poglądów, nie lubię podporządkowywać się innym. Jestem trochę zwariowana, ale to chyba normalne u nastolatek. Gdy coś sobie postanowię nieustępliwe dążę do wyznaczonego celu, zamieniam cię w perfekcjonistkę. Moje motto: "życie nie nie polega na szukaniu, tylko na kreowaniu samego siebie". We wszystkim co robię trzymam się tej zasady, bo nikt za mnie życia nie przeżyje, a tyko ja wiem co jest dla mnie najlepsze.
Wyświetl mój pełny profil

Czytam i polecam!

Obsługiwane przez usługę Blogger.