środa, 11 kwietnia 2012

20. Nieobliczalne serce.


~Vick~

Właśnie zmierzałam w stronę domu One Direction. Z Karoliną umówiłam się na jutro, bo razem z chłopakami stwierdziłam, że Louisowi jest dzisiaj trochę gorzej i lepiej, żeby dziewczyna poznała ich jak jego zachowanie wróci do normy. Nie do normalności, bo on do normalnych nie należy.

Dochodząc do budynku zauważyłam Liama, który szedł w moją stronę.
- Hej – przywitał się i przytulił mnie.
- Cześć, gdzie zmierzasz? – spytałam go, oddając uścisk.
- Idę do sklepu po marchewki. Louis siedzi pod stołem w kuchni i powiedział, że nie wyjdzie dopóki nie dostanie tego głupiego warzywa. A że wszystkie zjadł, to zostałem oddelegowany na zakupy – wyjaśnił lekko się krzywiąc.
- Oj biedaku, zawsze Ciebie wszędzie wysyłają. Nie możesz im się tak za każdym razem dawać – powiedziałam patrząc mu prosto w oczy. W te jego piękne, brązowe oczy. Były niczym płynna czekolada zmieszana z miodem, przywodziły na myśl ciepłe promienie słońca. Dla nas czas się zatrzymał. Staliśmy naprzeciwko siebie i wydawałoby się, że zatraciliśmy się w sobie… W spojrzeniu Liama widniało takie ciepło, wręcz czułość i jakaś tęsknota. Powoli zaczął się pochylać w moim kierunku…. Ogarnij! Masz chłopaka, a to zmierza tylko w jednym kierunku! I już Ty dobrze wiesz w jakim! Odsunęłam się gwałtownie i sztucznie zaśmiałam.
- Em… To może poczekaj, ja przywitam się z Niallem i pójdę z Tobą? – pytanie samo wydostało się z moich ust. Ej, chwila moment! Masz najlepszego chłopaka pod słońcem! Co Ty wyprawiasz! Uh! Ale oczy Liama….one przyciągały mnie z jakąś niezwykłą siłą. Kocham Nialla, ale właśnie zdałam sobie sprawę, że szatyn mnie intryguje. Czuję, ze będą kłopoty.
- Dobra, to leć do niego, a ja tu poczekam – powiedział siadając na ławce. Czemu nie powiedział, że poradzi sobie sam i mam zostać z chłopakami? Uh, z tego nie wyniknie nic dobrego.
Uśmiechnęłam się do niego przez ramię i pobiegłam do domu chłopaków robiąc sobie wyrzuty. Co ja takiego wyprawiam? Kurde! Czemu Liam? Czemu teraz? Co to miało kurde być?! Przecież on mnie prawie pocałował! A gdyby doszło co do czego, to ja pewnie nie miałabym nic przeciwko. Głupia, głupia, głupia! Chociaż w sumie nie robię nic złego, prawda? Idę z nim tylko do sklepu po marchewki. A poza tym nigdy nie zdradziłabym Nialla! Przecież ja go kocham!

Bijąc się z myślami doszłam do drzwi frontowych, w które głośno zapukałam. Otworzyły się niemal momentalnie, a przede mną stanął Harry.
- Victoria! – krzyknął. – Całe wieki Cię nie widziałem! – i rzucił się na mnie, ściskając mnie tak mocno, że nie mogłam złapać powietrza.
- Harry, ja tez Cię kocham, ale mógłbyś mnie tak z łaski swojej puścić? Nie mogę oddychać – wykrztusiłam.
- A ja myślałem, że kochasz tylko mnie – usłyszałam znajomy głos dochodzący zza pleców Loczka.
- Niall! – krzyknęłam wyswobadzając się z ramion przyjaciela i rzucając się na szyję blondynowi. Blondyn tylko zaśmiał się cicho i mnie pocałował.
- Też się cieszę, że Cię widzę – powiedział pomiędzy pocałunkami.
- Ej, bez mi tu takich! Ja jestem samotny! Też chcę buziaka! – zbulwersował się Harry i tupnął nogą niczym małe dziecko, na co tylko się zaśmialiśmy. – Nie no, teraz to jest foch! – powiedział i wymaszerował z hallu.
- Idziemy do mnie do pokoju? – zapytał mój chłopak lekko przygryzając moją dolną wargę.
- Mmm… Bardzo chętnie, tylko taka sprawa…Obiecałam Liamowi, że pójdę z nim po marchewki dla Lou. Teraz czeka na mnie na ławce. Przyszłam się tylko przywitać – powiedziałam odsuwając się od Nialla.
- Emm… szkoda. No to leć do niego. Tylko wracaj szybko, okay? – zapytał z niezbyt szczęśliwym wyrazem twarzy.
- Czy Ty jesteś zazdrosny? – zapytałam lekko zdziwiona.
- A mam o co? – odpowiedział mi pytaniem.
- Nie, nie masz – zapewniłam go, święcie przekonana, że mówię szczerą prawdę. Bo ja go kocham i nie mam zamiaru go zdradzić. Nawet, gdyby kusiły mnie te piękne oczy Liama. Ja się nie dam!
- Dobra, to leć – musnął moje wargi i obrócił się na pięcie zmierzając do kuchni. Eh, obym tylko nie zrobiła nic głupiego. Naprawdę nie chcę go stracić. Bez niego nie ma mnie.

~Louis~

Siedzę z Zaynem na kanapie w salonie. Stwierdziłem,  że siedzenie pod stołem nie ma sensu, jeśli i tak dostanę swoje marchewki. A zresztą, tam było strasznie niewygodnie!
Oglądamy właśnie jakąś bajkę Disneya. Ostatnio zauważyłem, że dość często po prostu siedzimy na kanapie i oglądamy filmy, ale mi to jakoś nie przeszkadza.
Nagle do pokoju wszedł Harry, który chyba był obrażony.
- Ej, a Tobie co? – zapytał Zayn patrząc na Loczka.
- No, bo oni znowu się liżą! Jakby się opanować nie mogli! Ja też zasługuję na trochę czułości! A ona tylko dla niego jest taka miła! – wytłumaczył sfrustrowany.
- Oj tam, nie przejmuj się –powiedziałem. – Ja i tak Cię kocham. W końcu znajdziesz tą jedyną. A oni są szczęśliwi i chyba nie powinniśmy mieć im tego za złe, prawda?
- No niby nie – powiedzieli jednocześnie, a ja spojrzałem zaskoczony na Zayna. Hohoho chyba ta mała zawróciła w głowie większej ilości osób, niż przypuszczałem.
Do salonu wszedł niezbyt szczęśliwy Niall, który usiadł na podłodze i od razu zaczął jeść chipsy, które ze sobą przyniósł.
- Ten też? – zdziwił się Zayn. – Co jest? Gdzie masz Vick?
- Poszła z Liamem po marchewki – odpowiedział niezbyt zadowolony.
- Zazdrosny? –zapytał Harry z łobuzerskim uśmiechem.
- Nie o to chodzi – odpowiedział nadal naburmuszony blondasek.  
- A o co? – spytał lekko zdezorientowany mulat.
- O nic – uciął Irlandczyk.
- To się chyba nazywa miłość- stwierdziłem, a jak zobaczyłem ich sceptyczne miny, dodałem – No wiecie, taki psychofizyczny stan niosący nieprzewidywalne skutki.
- Lou, od kiedy Ty znasz takie mądre słowa? – zapytał po chwili milczenia Harry.
- Od zawsze- odpowiedziałem i wyszedłem z pomieszczenia kierując się do swojego pokoju.

~Liam~

Szedłem z Torie w ciszy, każdy z nas pogrążony był we własnych myślach. Cały czas ukradkiem na nią spoglądałem, nie mogłem się powstrzymać. Ona jest taka piękna… Ale co z tego, skoro jest z Niallem? Przecież widać, że ona go kocha, a on poza nią świata nie widzi.
Nagle dziewczyna potknęła się, złapałem ją w ostatniej chwili chroniąc przed upadkiem na beton.
- Nic Ci nie jest? – zapytałem.
- Nie, wszystko w porządku. I nawet nie waż się ze mnie śmiać – zagroziła. – To chodnik mnie zaatakował! – zaczęłam się bronić, przy czym spojrzała mi w oczy.
W tamtym momencie czas się zatrzymał. Zatonęliśmy w sobie nawzajem zapominając o świecie zewnętrznym. Poczułem, że coś się zmieniło. Nagle wszystkie wątpliwości odnośnie moich uczuć do dziewczyny, którą trzymałem w ramionach, wyparowały. Niektórych uczuć nie da się opisać żadnymi słowami. Można mówić o miłości, śpiewać o jej skutkach ubocznych i odczuciach, które towarzyszą zakochaniu. Możemy opowiadać o tym jak nasze ciała reagują na ukochaną osobę, jak wariuje podświadomość. Jednak, żeby przekonać się, że każde z tych słów jest prawdą, żeby to wszystko zrozumieć, trzeba przeżyć miłość na własnej skórze. A ja właśnie się zakochałem.
Pochyliłem się lekko i nie widząc w jej oczach żadnego oporu delikatnie musnąłem jej cudowne, lekko rozchylone usta swoimi wargami.

********************************************************
No to powiem Wam tak: jeszcze z pięć postów i zawieszam bloga na czas niekreślony.Potem albo wrócę i będę pisać dalej, albo wstawię Wam epilog. Dlaczego? Bo już straciłam sens ciągnięcia tego dalej. Taka jest prawda. I tu już nawet nie chodzi o te głupie komentarze. Tak czy tak niedługo musiałabym się uczyć do GCSE i dodawać posty raz w tygodniu. Tyle, że... ja straciłam zapał. Może to jest przejściowe i zaraz wszystko wróci do normy? Nie wiem, ja tylko mówię jak jest. Zapewne wszystko niedługo wróci do normy...albo po prostu się pożegnam z tym blogiem. I tyle w temacie.
W każdym razie....nadal proszę o komentarze, bo ostatnio znowu było mało ;c 
Dedykuję i dziękuję Gabrielle! Jesteś wielka! Gdyby nie Ty, tego czegoś by tu nie było.
Do następnego! xxx
+  Zapraszam tutaj: http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/ 
PS Ah i jeszcze polecam tego bloga : http://bloggerkagabrielle.blogspot.co.uk/ , bo jest świetny! 

10 komentarze:

Gabrielle pisze...

O dziękuję <3 Chyba trochę wyolbrzymiasz moją rolę tutaj, bo tylko to przeczytałam i napisałam co myślę, no ale ok ;) Oj Wiki i co ja ci mam napisać, skoro doskonale wiesz co na ten temat uważam ? ;) Uwielbiam, kocham, wielbię i chwalę Twój styl pisania... I cieszę się, że sprawy przybrały taki obrót jak chciałam :D Poważny Lou ? To może marchewki są powodem jego odpałów ;p No dobra, moje zdanie znasz, nie zaśmiecam <3

asialove1D pisze...

Świetne, nie kończ bo naprawde uwielbiam czytac Twoje opowiadanie. Rozdział świetny:***
Pozdrowienia i zycze weny i zapału:)

hoodie_ pisze...

Świetne..! Co więcej? To chyba oddaje wszystko, jestem zachwycona.;)
Weny, weny, weny! Nie opuszczaj nas! Może to trochę samolubne z mojej strony, bo rozumiem, że straciłaś zapał i w sumie wiem jak to jest.. ale ja nie ce..;c Życzę, więc dużo weny, ja za rok mam maturę i piszę, więc wierzę, że i ty dasz radę coś czasem dla nas naskrobać..;)
czekam na nowy rozdział i tu i na twoim drugim blogu!
Pozdrawiam gorąco.!
[wspolnykierunek.blogspot.com]

Van pisze...

Ej nie !!!! Ja to protestuje ! Nie możesz tego MI zrobić, ale tez grupie dziewczyn które to CZYTAJĄ !! Co ja bez ciebie zrobie ? :<
Musisz pisać :) Świetnie ci to wychodzi ! I mnie to strasznie wciągnęło smutno będzie bez ciebie więc PISZ !! Życze dużo zapału :) Weny ! Weny !
A teraz może coś o rozdziale : Wow Louis i jego słowa - chłopak mądrzeje xD
Ej, ja się teraz troche zaczęłam niepokoić bo Liam ?! Nie brałabym go pod uwage szczerze powiedziawszy, jejciu teraz to się pewnie pokomplikuje !!
Czekam na kolejny :)
I kolejnych tysiące !!!!!!


van-ill-op.blogspot.com

JBluvsBabycakes pisze...

Brak mi słów... Czy Liam właśnie zrobił to, o czym myślę? Nie, biedny Niall. Co oni sobie wyobrażają, ja się pytam!
Podoba mi się każdy szczegół, każdy detal. I nawet jeśli zawiesisz tego bloga, to i tak będę wyczekiwać twojego wielkiego powrotu. A wiesz dlaczego? Bo moje bolące serduszko znalazło własną definicję miłości. Jest nią niewątpliwie ten blog. Myślę, że nie muszę ci przypominać, że cię uwielbiam i wyczekuję następnego, prawda? A zapał wróci. Zawsze wraca :)
Love xx

ℓιℓα pisze...

Spróbuj zakończyć to opowiadanie, a źle się to dla ciebie skończy ;p
Co do rozdziału to boski, jak zwykle. Liam ją pocałował, no normalnie nie wiem co mam o tym myśleć! :D
Czekam na następny :)

foreveryoung pisze...

O nie ! Nie spodziewałabym się tego po Liam'ie.
Weź nie kończ jeszcze opowiadania, pliska. ; *
Rozdział świetny.

agawa993 pisze...

Haaaloooo . !!??
Czy ktoś mnie słyszy . ?
Ona ma być z Niall'em . !
Kocham twojego bloga ale BŁAGAM nie zniszcz miłości Niall'a i Vicky :)
Pliss ... . ! <3

vanpirek pisze...

Nie, nie nie (teraz mówimy o skończeniu bloga ) ja kocham to opowiadanie i naprawdę będę czuła pustkę bez niego :33 Weny weny i jeszcze raz weny !! no i chęci :D
no a teraz Nie nie nie temu pocałunkowi tak nie miało być miało być kolorowo a ona mi tutaj całuje z Liamem ?! cholera w zasadzie spodziewałam się wszystkich tylko nie Liama... xoxo

Vis pisze...

Nie kończ ten blog jest super. Jak go czytam japa mi się sama rozjeżdża :>

Prześlij komentarz

About Me

Moje zdjęcie
Vick
Kocham pisać. Pisząc, czuję się w jakiś sposób spełniona. Takie same odczucia towarzyszą mi gdy rysuję. Ogólnie to jestem realistką, jedynie tworząc potrafię oderwać się od szarej rzeczywistości. Zawsze twardo trzymam się swoich poglądów, nie lubię podporządkowywać się innym. Jestem trochę zwariowana, ale to chyba normalne u nastolatek. Gdy coś sobie postanowię nieustępliwe dążę do wyznaczonego celu, zamieniam cię w perfekcjonistkę. Moje motto: "życie nie nie polega na szukaniu, tylko na kreowaniu samego siebie". We wszystkim co robię trzymam się tej zasady, bo nikt za mnie życia nie przeżyje, a tyko ja wiem co jest dla mnie najlepsze.
Wyświetl mój pełny profil

Czytam i polecam!

Obsługiwane przez usługę Blogger.