piątek, 17 lutego 2012

3. Spacyfikowani

~Niall~

Siedziałem na moim łóżku nie mogąc zasnąć, cały czas myślałem o Torie. Tak, to zdrobnienie bardziej do nie pasuje, Vick kojarzy mi się bardziej z chłopczycą, a ona jest taka delikatna… Szkoda tylko, ze to Liam, a nie ja wymyślił ten skrót. No cóż, bywa.
Przypomniałem sobie jej twarz, wtedy gdy po raz pierwszy ją zobaczyłem. Siedziała zapłakana w oknie, tusz razem ze łzami spływał jej po policzkach. Była taka śliczna i bezbronna… W jej oczach gościł bezbrzeżny smutek, który poruszył we mnie jakieś struny, o których istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia. Musiałem ją pocieszyć, zobaczyć uśmiech an jej twarzy. To było silniejsze ode mnie, przezwyciężyłem więc swoją nieśmiałość i postanowiłem jakoś ja pocieszyć. Chwile z nią była magiczne, czułem jakbyśmy znali się od zawsze.

Ciszyłem się, że dała mi się poznać, że już na samym początku nie zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. No bo w końcu to musiało być dziwne, że tak jakby nigdy nic chłopak, którego nigdy nie widziała na oczy proponuje jej ramię do wypłakania się. Ale nie myślałem o tym w tamtej chwili, bo ona postanowiła, że jednak da mi szansę. Wiele dla mnie znaczyło to, że postanowiła mi zaufać.

- No, no, no. Ktoś tu się chyba zakochał- usłyszałem Liama wchodzącego do mojego pokoju.
Uderzyło mnie to stwierdzenie. Czy ja ją kocham? Owszem zależy mi na niej, ale w końcu znamy spędziliśmy ze sobą tylko jeden wieczór. Ale jaki wieczór – pomyślałem i znowu się rozmarzyłem.
- Ziemia do Nialla! – machał mi ręką przed oczami przyjaciel. – Myślisz o niej, prawda?
- O kim?
- Nie udawaj głupka! Uśmiechasz się sam do siebie, więc wiadomo, że chodzi o Torie.
Zdziwiło mnie to co powiedział. Czyżbym naprawdę szczerzył się do swoich myśli jak głupi do sera?
- Jeżeli ta rozmowa wyjdzie poza ten pokój to możesz być pewien, ze spotka Cię sroga kara – zagroziłem.
- A co mi zrobisz? – zakpił Payne.
- Poproszę o przysługę moje koleżanki łyżki. Wtedy nie będziesz się już tak głupawo uśmiechać.
Liam spojrzał na mnie wzrokiem słodkiego króliczka zamkniętego w klatce ze straszliwym lwem. Tylko nieliczni wiedzieli, że Daddy Direction (tak go czasami nazywaliśmy, bo był najbardziej odpowiedzialny z nas wszystkich) panicznie boi się tych niegroźnych sztućcy.
- Dobra, poddaję się. Tylko nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że oni się wszystkiego domyślają. W końcu zastaliśmy was objętych na łóżku. A o kim jak o kim, ale o Tobie to dużo mówi. Wszyscy wiemy, że jesteś nieśmiały, więc wasz widok nieźle nas zaskoczył i… - Bla, bla, bla. Czy on musi tyle gadać? Mam ciekawsze rzeczy do roboty. Na przykład planowanie jutrzejszego dnia…

~Liam~

No nie wierzę. Ja tu sobie język strzepię, a ten znowu odleciał. Boże dopomóż. Czy on nie zauważył, że ona mi się też podoba? I co ja mam niby teraz zrobić? Nie chciałbym wyrywać Niallowi laski, bo jemu nikt się nigdy nie podoba, a w nią wpatrzony jest jak w obrazek. Z drugiej strony ona jest naprawdę niezwykła. Uf. Twardy orzech do zgryzienia. Chyba powinienem ją sobie odpuścić. Tylko, że łatwo powiedzieć, a gorzej się przystosować…

~Louis~

Przechodziłem właśnie koło pokoju Nialla gdy zauważyłem, że razem z Liamem siedzi na łóżku w kompletnej ciszy. Dziwne. Wszedłem i przyjrzałem się im. Oboje uśmiechali się głupkowato do swoich myśli i w ogóle nie kontaktowali. Może są chorzy? Nagle Liam zmienił wyraz twarzy, teraz wyglądał jakby coś kalkulował, jakby walczył ze sobą. O co tu chodzi? I nagle mnie olśniło: no jasne, Victoria. Już na samym początku zauważyłem, że spodobała się blondynowi, ale żeby Liama też trafiło? To była dla mnie niespodzianka. Chociaż z drugiej strony, to wcale mu się nie dziwię. Ja chyba też polubiłem ją bardziej niż powinienem. Znałem ją bardzo krótko, ale wywarła na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie. Nie przestraszyła się bandy idiotów, która wdarła się do jej domu. Wręcz przeciwnie, zaprzyjaźniła się z nami i postanowiła kontynuować naszą znajomość. Była niezwykła, a zapewne jeszcze niejednym nas zaskoczy podczas naszej znajomości. Tylko, że nie mógłbym zrobić tego Niallowi, bo myślę, że on się w niej zakochał. A nawet jeśli jeszcze jej nie kocha, to tylko kwestia czasu. On też na pewno jej się nie spodobał. Widziałem to w jej oczach, gdy na niego patrzyła…

~Harry~

Szukałem właśnie moje Lou, który gdzieś zaginął, gdy stwierdziłem, że od jakiegoś czasu nie widziałem także Liama i Nialla. Przeszukałem cały dom i znalazłem ich w pokoju blondyna. Wszyscy siedzieli na łóżku jakby ich spacyfikowano. Co jest? Horan tylko się uśmiechał, za to Payne i Tomlinson chyba nad czymś się gruntownie zastanawiali. Cała trójka była tak głęboko zamyślona, że nie docierały do nich bodźce z zewnątrz.

- Zayn- zawołałem głośnym szeptem, wychylając głowę z pokoju, bo nie chciałem jeszcze wybudzać ich z transu.
- Co się stało? – odszepnął mi mulat pojawiając się w pokoju.
- Patrz na to – wskazałem na łóżko, na którym siedzieli nasi głęboko zamyśleni przyjaciele.
- Ej, a tym co się stało? – zdziwił się Malik.
- Dziwne, nie? Właśnie tak rozkminiam o co tutaj chodzi i nie dochodzę do żadnych konstruktywnych wniosków. Może powinniśmy ich po prostu zapytać?
- No dobra- zgodził się ze mną Zayn i pomachał im rękami przed oczami.- Ale numer! Oni w ogóle nie kontaktują! – zaśmiał się.
- To co z nimi zrobimy? – zmartwiłem się.
- Nie bój żaby. Mam pewien plan – odpowiedział mulat i uśmiechnął się szatańsko.-Już wiem co będziemy dzisiaj robić, Haroldzik!- rzucił jakimś oklepanym tekstem i zaśmiał się jak czarny charakter z filmów. A potem podzielił się ze mną swoim genialnym pomysłem.


********************************************************
No i jest trójka. Dziekuję za komentarze i liczę na następne :D Rozdział taki trochę dziwny, no, ale cóż bywa. Jutro ciąg dalszy! 
Pozdrawiam! xx

4 komentarze:

vanpirek pisze...

Hahah świetny, nawet nie wiesz jak się śmiałam jak wyobraźiłam sobie siedzących chłopaków ;p

Van pisze...

http://van-ill-op.blogspot.com/

zapraszm do mnie :)

ps. Fajny blog :)

BoginiPołudnia pisze...

Hahahaha. dziwię się, że masz tak mało wejść. czytając to uśmiechałam się sama do siebie i założę się, że wyglądałam jak Niall :) Twój blog jest dużo lepszy od połowy, którą czytam ;D

Vick pisze...

Dziękuuuuję <3 Cieszę się, że CI się podoba :D

Prześlij komentarz

About Me

Moje zdjęcie
Vick
Kocham pisać. Pisząc, czuję się w jakiś sposób spełniona. Takie same odczucia towarzyszą mi gdy rysuję. Ogólnie to jestem realistką, jedynie tworząc potrafię oderwać się od szarej rzeczywistości. Zawsze twardo trzymam się swoich poglądów, nie lubię podporządkowywać się innym. Jestem trochę zwariowana, ale to chyba normalne u nastolatek. Gdy coś sobie postanowię nieustępliwe dążę do wyznaczonego celu, zamieniam cię w perfekcjonistkę. Moje motto: "życie nie nie polega na szukaniu, tylko na kreowaniu samego siebie". We wszystkim co robię trzymam się tej zasady, bo nikt za mnie życia nie przeżyje, a tyko ja wiem co jest dla mnie najlepsze.
Wyświetl mój pełny profil

Czytam i polecam!

Obsługiwane przez usługę Blogger.