wtorek, 21 lutego 2012

6. Joe

Z moich rozważań wyrwał mnie dzwonek do drzwi, który, tak swoją drogą, wszystkich obudził. Spojrzałam na zegarek : ósma.
- Ciekawe kogo przywiało o tej godzinie – zastanowiłam się na głos i wstałam z łóżka.
- To pewnie Ci okrutnicy – stwierdził Louis naciągając kołdrę na głowę.
- To bardzo dobrze, już ja sobie z nimi pogadam. Nie ujdzie im na sucho to co zrobili wam wczoraj – mówiąc to skierowałam się w stronę drzwi.
- Eee… Torie-  zaczął niepewnie Liam – a może byś się tak ubrała? Wiesz, mi to tam nie przeszkadza, chłopakom na pewno też nie, ale to może być listonosz albo coś.
- W sumie to masz rację – zgodziłam się. Wciągnęłam legginsy i poszłam zobaczyć kto przyszedł.
Gdy otworzyłam drzwi okazała się, że to nie Loczek i mulat.
- Joe? –wyszeptałam nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Przede mną stał mój przyjaciel z pięknym bukietem czerwonych tulipanów.
- Ja przyszedłem przeprosić. Nie chciałem tak na Ciebie naskoczyć, po prostu mnie poniosło. Bolało mnie to, że kolejny idiota może złamać Ci serce. Odkąd opowiedziałaś mi o twoim byłym przyjacielu… To było kilka lat temu, a Ty nadal to przeżywasz jak by to było wczoraj. No, po prostu za bardzo mi na Tobie zależy żeby patrzeć jak cierpisz przez kogoś kto nawet nie zasługuje na twoje łzy. Wybaczysz mi?
- No jasne- powiedziałam i przytuliłam go. – Tylko, że ja nie mam Ci czego wybaczać, bo niczym nie zawiniłeś. Chciałeś dobrze, a ja zachowałam się jak idiotka. A więc zgoda?
- Pewnie – powiedział uśmiechając się do mnie słodko. Oczywiste było to, że pominęliśmy najważniejszą rzecz w naszej kłótni, a mianowicie to, że go odrzuciłam. Wiedziałam, że od teraz będzie to temat TABU, że nie będzie już tak jak wcześniej. Ale ważne jest to, że go nie straciłam.
- To oni? – spytał Boo Bear(Lou) wychylając głowę z mojego pokoju.
- Eee… Nie. Przyszedł mój przyjaciel, Joe. Joe, poznaj mojego kumpla Louisa. Chodź do mnie to przedstawię Ci resztę – powiedziałam i pociągnęłam go do mojej sypialni.
- To są Niall i Liam – dokonał prezentacji chłopaków, którzy nadal wylegiwali się w moim łóżku. –A to jest Joe.
Niall rzucił mi zdziwione spojrzenie. „Później” wyartykułowałam bezgłośnie. Z ruchu jego warg wyczytałam tylko „Ok”. Boże, jakie ona ma usta. Miałam ochotę podejść do niego i go pocałować, ale niestety nie miałam takiego prawa. Jeszcze.
- Ej, Vick – zaczął niepewnie Joe – czy ja nie powinienem o czymś wiedzieć?
- O czym niby? – przestraszyłam się. Czyżby mój przyjaciel domyślił się jakie myśli chodzą mi po głowie? To raczej niemożliwe. Tylko Piotrek potrafił czytać z mojej twarzy jak z otwartej księgi, Joe nie posiadał takiej zdolności. I nagle zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy od czterech lat użyłam imienia mojego starego przyjaciela. Nigdy tego nie robiłam, to za bardzo bolało. Nawet Joe nie wiedział jak nazywa się chłopak, który mnie tak straszliwie zranił. Dobra, nie czas teraz na rozdrapywanie starych ran. Trzeba się dowiedzieć o co chodzi Joe.
- Emm… No wiesz… Znamy się już trochę i to nie jest normalne, że w śpisz z jakimiś trzema kolesiami.
- Ach, to – ulżyło mi, że nie zauważył, że podoba mi się Niall. Tego tylko brakowało, zważając na przedmiot naszej wczorajszej kłótni. – To w sumie nic takiego. Moja mam ich wpuściła jak wychodziła do pracy i postanowiliśmy się trochę zdrzemnąć. Mieli mały problem ze współlokatorami, a dobrze wiesz, że kumple zawsze mogą na mnie liczyć.
- Okay. Rozumiem. Tylko wyjaśnij mi może jeszcze skąd ty znasz połowę One Direction, bo tego to ja nie ogarniam.
- One Direction? To ten boysband, nie? Tylko, że jest mały problem, bo ja ich wcale nie znam. Dobrze wiesz, że nawet nie jestem ich fanką, tylko lubię ich muzykę.
- Weź nie pierdol, bo chyba zwidów nie mam.
- Co?- byłam totalnie zdezorientowana. O co mu chodzi?
- No bo –zaczął niepewnie Liam – to my jesteśmy One Direction, w sensie nasza piątka… - chciał kontynuować, ale przerwał mu Lou.
- Jak to nie jesteś naszą fanką?!- zdziwił się.
- Eee… no normalnie. A tak w ogóle to mogliście mi wcześniej powiedzieć o tym, że macie zespół. Czemu tego o zatailiście?
- Bo myśleliśmy, że wiesz. To wyjaśniało dlaczego jak przyszliśmy to patrzyłaś się na nas jak na duchy – usprawiedliwił ich Liam.
-A nie przyszło wam do głowy, że to przez wasze dziwne stroje? No sory, ale nie każdego dnia spotykam chłopaków wyglądających jak teletubisie.
- No jakoś na to nie wpadliśmy – powiedział zakłopotany Lou. - Ale wiesz, do naszych wyskoków to ty się musisz przyzwyczaić, bo to wczoraj to jeszcze było nic.
- Oj, to zaczyna się bać – zaśmiałam się.
- Nie martw się, obronie Cię przed nimi- wyszczerzył się do mnie Niall.
- Okay, ufam Ci – puściłam mu oczko.
-Ej, ej dzieciaki, czy możecie poczekać z tymi czułościami aż zostaniecie sami? – zapytał ze śmiechem Liam, ale widziałam, że coś jest nie tak. Nie był chyba za bardzo zadowolony tym, że w tak krótkim czasie zżyłam się z blondaskiem. Czyżby był zazdrosny? Nie, to niemożliwe, w końcu to TEN Liam Payne, który ma wszystkie laski na wyciągnięcie ręki. A poza tym ja nie jestem nikim specjalnym. Jestem po prostu sobą. A we mnie nie da się zakochać, bo jestem taka zwykła, nijaka. Moje rozważania przerwał Joe.
- Vick, moglibyśmy pogadać w cztery oczy? – poprosił Joe.
- No jasne. A wy chłopaki się ogarnijcie. Idę zrobić wam pyszne śniadanko.
Zostawiłam ich i poszłam z moim przyjacielem do kuchni przeczuwając już o co mu chodzi.

********************************************************

Siema. Wstawiam dzisiaj siódemkę, która jest szczytem beznadziejności, ale jakoś musiałam wpleść pewne wątki. Powiem tylko, że o Piotrku będzie jeszcze mowa i odegra on ponownie znaczącą rolę w życiu Victorii. Nie wiem kiedy dodam ciąg dalszy, postaram się jak najszybciej.
+ Wielkie dzięki za komentarze! Szczególnie @vanpirek, która komentuje każdego posta! <3
Kisses! xoxo

3 komentarze:

vanpirek pisze...

Hahaha dziękuje dziękuje i nie ma za co po to tu jestem :)
A ten rozdział wcale nie jest beznadziejny ! ne wiesz co piszesz i tyle :P On jest Boski *.*

BoginiPołudnia pisze...

hahaa. Nie ma za co dziękować. mi komentowanie przychodzi z największą przyjemnością :)
myślałam, że jak Joe zobaczy chłopaków to zrobi awanturę Torie ale jak widać nie zrobił ;)

Vick pisze...

On nie ma zamiaru sie teraz narażać. Właśnie podsunęłaś mi pomysł, żeby wstawic coś z jego perspektywy, bo wy przecież nie wiecie co on mysli. Jestem ogarnięta, nie powiem xd
+ awantura będzie później :D

Prześlij komentarz

About Me

Moje zdjęcie
Vick
Kocham pisać. Pisząc, czuję się w jakiś sposób spełniona. Takie same odczucia towarzyszą mi gdy rysuję. Ogólnie to jestem realistką, jedynie tworząc potrafię oderwać się od szarej rzeczywistości. Zawsze twardo trzymam się swoich poglądów, nie lubię podporządkowywać się innym. Jestem trochę zwariowana, ale to chyba normalne u nastolatek. Gdy coś sobie postanowię nieustępliwe dążę do wyznaczonego celu, zamieniam cię w perfekcjonistkę. Moje motto: "życie nie nie polega na szukaniu, tylko na kreowaniu samego siebie". We wszystkim co robię trzymam się tej zasady, bo nikt za mnie życia nie przeżyje, a tyko ja wiem co jest dla mnie najlepsze.
Wyświetl mój pełny profil

Czytam i polecam!

Obsługiwane przez usługę Blogger.